czwartek, 19 października 2017

Etykiety na słoiki do wydruku - po włosku

Etykiety na słoiki do wydruku - po włosku
Kilka lat temu obiecywałam sobie, że nauczę się nowego języka. Może włoski? Tak pięknie brzmi, a do tego nie wydaje się trudny. Ale nie, po co mi włoski, co ja mogę mieć z Włochami wspólnego... Jak widać życie potrafi robić nam niespodzianki i tak już od ponad 4 mieszkam w Mediolanie. Jaki można z tego wyciągnąć wniosek? Nauka języków obcych to ZAWSZE dobry pomysł. Zwłaszcza w czasach, w których podróżowanie stało się dostępne praktycznie dla każdego, a za bilet lotniczy do Rzymu możemy zapłacić mniej, niż za podróż z Warszawy do Szczecina. 

Dzisiaj przygotowałam więc dla Was coś, co pomoże opanować podstawowe włoskie słówka kulinarne, a jednocześnie ozdobi Waszą kuchnię. Bo najłatwiej uczyć się nowego języka otaczając się nim na co dzień. Etykiety wystarczy wydrukować na zwykłym papierze, wyciąć i za pomocą dwustronnej taśmy przykleić do słoików. Enjoy!


DO PORANIA TUTAJ: 
ETYKIETKI STRONA 1
ETYKIETKI STRONA 2



Tłumaczenie:
Tè verde - zielona herbata
Tè nero - czarna herbata
Farina - mąka
Riso - ryż
Zucchero - cukier
Lenticchie - soczewica
Quinoa - komosa ryżowa
Cuscus - kuskus 
Pasta - makaron
Sale - sól
Caffè - kawa
Fiocchi d'avena - płatki owsiane 
Foglie di alloro - liście laurowe
Anice - anyż
- herbata
Basilico - bazylia
Timo - tymianek
Origano - oregano
Paprika affumicata - wędzona papryka
Peperoncino - chili
Zafferano - szafran
Chiodi di garofano - goździki
Curcuma - kurkuma
Cannella - cynamon
Rosmarino - rozmaryn
Curry - curry
Cardamomo - kardamon
Paprika - papryka
Cumino - kumin
Zenzero - imbir





piątek, 13 października 2017

Makaron cacio e pepe

Makaron cacio e pepe
Myślałam, że nie ma łatwiejszego przepisu na włoską pastę niż spaghetti aglio, olio, peperoncino, ale jednak się myliłam. Okazuje się bowiem, że można przygotować pyszne danie z zaledwie trzech składników: makaronu, sera i pieprzu. No dobrze, z pięciu, jeśli liczyć wodę i sól ;) Mowa o pochodzącym z Rzymu cacio e pepeTo prawdziwa gratka dla miłośników pecorino, owczego sera o bardzo wyrazistym smaku. 


Składniki dla 2 osób:

- 200 gramów makaronu spaghetti
- 1 łyżka ziaren pieprzu
- 100 gramów sera pecorino romano
- sól

1. Wstawiamy wodę na makaron. Po zagotowaniu dodajemy sól.

2. Ziarna pieprzu tłuczemy w moździerzu tak, żeby zostały dość grube kawałki. Następnie przesypujemy je na patelnię i prażymy.


3. Do wrzącej wody dodajemy makaron. Kiedy na powierzchni pojawi się biała piana, dodajemy chochlę wody na patelnię z pieprzem.

4. Ser ścieramy na tarce i dodajemy do niego kilka łyżek wody z gotującego się makaronu. Mieszamy, aż powstanie gęsta masa. 

5. Makaron odcedzamy dwie minuty przed czasem wskazanym na opakowaniu. Przekładamy go na patelnię z pieprzem, dodajemy kilka łyżek wody i gotujemy do momentu, aż będzie al dente.

6. Patelnię z makaronem zdejmujemy z ognia i dodajemy ser. Mieszamy, aż ser się rozpuści i utworzy się kremowy sos. Gotowe! Smacznego :)


Ocena: Jeśli lubicie sery długodojrzewające, to pokochacie ten makaron. Wyrazisty smak, a do tego prostota wykonania. Jeśli sam pecorino jest dla Was za ostry, można go zmieszać pół na pół z parmezanem lub graną. Według mojego małego researchu, pecorino można znaleźć w Biedronce, także już wiecie, co zrobić na kolację. :)


Jeżeli lubicie kuchnię włoską i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)

piątek, 6 października 2017

Orta San Giulio, jedno z najpiękniejszych włoskich miasteczek

Orta San Giulio, jedno z najpiękniejszych włoskich miasteczek
Jeśli planujecie podróż do Mediolanu, to mam dla Was prawdziwą perełkę. Zaledwie 90 km od stolicy Lombardii znajduje się bowiem jezioro Orta, a nad nim magiczne miasteczko Orta San Giulio. W zeszłym tygodniu odwiedziła mnie rodzina i postanowiliśmy wybrać się na jednodniową wycieczkę. Byliśmy już nad Lago di Como, Garda i Maggiore, więc nadszedł czas na coś nowego. 


Orta San Giulio leży w Piemoncie, a z Mediolanu można się tam dostać pociągiem z przesiadką w Novarze (około 2 h). Czeka nas więc nieco dłuższa podróż niż nad jezioro Como, ale zapewniam Was - warto! Jesień to chyba najlepsza pora roku na zwiedzanie północnych Włoch. Nadal jest ciepło i nawet jeśli trafi się pochmurny dzień, to tylko nadaje miasteczkom wyjątkowego klimatu. Tak też było w Orta San Giulio. Lekka mgła, cisza, mało turystów i piękne widoki.




Najbardziej charakterystycznym punktem jeziora jest niewielka wyspa San Giulio, na której znajduje się opactwo benedyktynek. Na wyspę dopłyniemy w 5 minut, a bilet kosztuje kilka euro. Kolejnym punktem obowiązkowym jest Sacro Monte, czyli Święta Góra. Możemy tam podziwiać 20 kapliczek poświęconych Franciszkowi z Asyżu. Rzeźby w kapliczkach robią ogromne wrażenie (z serii: piękne, ale trochę creepy ;)). Zapraszam do obejrzenia fotorelacji z jednego z najpiękniejszych włoskich miasteczek. 






































































wtorek, 3 października 2017

Zabaione, włoski deser z trzech składników

Zabaione, włoski deser z trzech składników
Zabaione (zabaglione, zabajone) to krem z jajek i cukru z dodatkiem alkoholu, czyli nieco wzmocniona wersja kogla-mogla. Deser ten przygotowuje się w kąpieli wodnej. O zabajone słyszałam nie raz, jednak nigdy wcześniej nie próbowałam robić go w domu. To prawdziwy klasyk kuchni włoskiej, więc postanowiłam wreszcie zakasać rękawy i wziąć się do roboty.


O czym należy pamiętać przygotowując zabaione? Przede wszystkim o świeżych jajkach od sprawdzonego dostawcy. Ja kupuję je na lokalnym targu i mają intensywny, pomarańczowy kolor żółtek (podobno takie jajka są najzdrowsze). Jeśli więc przejrzycie w internecie zdjęcia zabajone, zauważycie, że zazwyczaj krem ten jest dużo jaśniejszy.  Kolejny ważny składnik to alkohol. Przeglądałam wiele przepisów i  najczęściej pojawia się w nich wino marsala. Pochodzi z Sycylii i ma bardzo charakterystyczny, intensywny smak. Inne propozycje to Moscato, Porto, Madera, rum, kirsch lub sherry. Użyłam rumu, bo akurat taki alkohol miałam pod ręką. ;)

Składniki na 2-4 porcje:

- 4 żółtka
- 4 łyżki cukru
- 4 łyżki słodkiego wina/likieru

1. W garnku gotujemy wodę. Kiedy jest już gorąca, zmniejszamy ogień do minimum.

2. Żółtka ubijamy z cukrem. Najlepiej zrobić to mikserem, bo proces jest dość żmudny.  

3. Gdy masa zrobi się puszysta (około 10 minut), przekładamy miskę nad garnek z wodą i dalej miksujemy. Bardzo ważne jest, żeby miska nie dotykała poziomu wody, inaczej masa się zetnie. Powoli dodajemy alkohol i dalej miksujemy, do momentu aż krem zgęstnieje (10-15 minut). Gotowe! Możemy podawać od razu lub po schłodzeniu.


Ocena: Zabajone to ciekawa propozycja na prosty deser, kiedy dopadnie nas ochota na coś słodkiego. Krem ten podaje się najczęściej z biszkoptami, dla mnie jednak jest zdecydowanie za słodki, żeby łączyć go z obsypanymi cukrem ciastkami. Idealnie sprawdza się natomiast jako dodatek, np. do polania owoców. Jako ciekawostka: do wyliczenia proporcji alkoholu, możemy też użyć połówki skorupki od jajka. Na jedno jajko przypada pół skorupki wina. 



Jeżeli lubicie kuchnię włoską i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)
Copyright © 2016 Quembec - lifestyle po włosku , Blogger