czwartek, 17 sierpnia 2017

Gotowanie po włosku: tagliatelle al limone

Gotowanie po włosku: tagliatelle al limone
Tagliatelle al limone to dla mnie odkrycie roku. Nigdy nie wpadłabym na to, żeby przygotować makaron z sosem cytrynowym. Cytryn używałam do deserów, herbaty, czasem sokiem skrapiałam warzywa, ale nigdy nie połączyłabym ich z makaronem. Całe szczęście ktoś mądrzejszy na takie połączenie wpadł, a ja postanowiłam zaryzykować i tak pasta al limone trafiła na listę moich ulubionych dań już po pierwszym kęsie. Bajka!




Składniki dla 2 osób:

- 200 gramów makaronu tagliatelle
- 100 ml śmietany 30%
- 15 gramów masła
- skórka z cytryny
- łyżka soku z cytryny
- natka pietruszki
- sól, pieprz
- parmezan lub grana

1. Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie.

2. Masło rozpuszczamy na patelni. Dodajemy startą skórkę z cytryny. Podgrzewamy  na małym ogniu przez dwie minuty.

3. Dodajemy śmietanę, posiekaną natkę pietruszki i łyżkę soku z cytryny i podgrzewamy kolejne dwie minuty. 



4. Makaron odcedzamy i przekładamy na patelnię. Mieszamy przez minutę, dwie, aż połączy się z sosem. Solimy i pieprzymy do smaku. Posypujemy parmezanem lub graną i gotowe. Smacznego!



Ocena: To chyba jeden z najprostszych przepisów na świecie. A proste i pyszne to najlepsze połączenie. Gdybym nie założyła bloga, to może nigdy nie zmotywowałabym się do odkrywania smaków kuchni włoskiej, tylko gotowała w kółko to samo. A tak powoli poznaję takie perełki jak cytrynowe tagliatelle. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić też Was do wypróbowania tego przepisu. A może ktoś z Was już zna taką wersji pasty?




Jeżeli lubicie kuchnię włoską i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)

czwartek, 10 sierpnia 2017

Leśne wesele

Leśne wesele
Dzisiaj wybrałam dla Was inspiracje na wesele z motywem leśnym. To idealna opcja dla miłośników natury. Odważniejsi mogą zdecydować się na przyjęcie właśnie wśród drzew. Długie drewniane stoły, rozwieszone nad głową lampki, zapach świerków i świergot ptaków. Brzmi super, jednak obawiam się, że w rzeczywistości byłoby to jednak przyjęcie w towarzystwie komarów, kleszczy i pająków. Osobiście postawiłabym więc na sesję ślubną na łonie natury, a samo wesele zorganizowałabym w pięknej drewnianej sali ozdobionej leśnymi motywami. 


Jak stworzyć leśny klimat? Jako dekoracje idealnie sprawdzą się szyszki i drewniane podstawki pod talerze lub szklanki. Stoły możemy ozdobić mchem, lecz lepiej nie zbierać go samodzielnie, bo niektóre gatunki są podobno pod ochroną ;). Do tego bukiet przyozdobionymi liśćmi paproci lub kwiaty polne. A na deser tort z owocami leśnymi i słodkie grzybki. Pamiętacie jeszcze te ciastka? Kiedy byłam mała, były hitem na każdym polskim weselu. :)

SUKNIA

DEKORACJE

KWIATY

TORT
ZAPROSZENIA
UPOMINKI DLA GOŚCI

piątek, 4 sierpnia 2017

Gotowanie po włosku: arbuzowa granita

Gotowanie po włosku: arbuzowa granita
W zeszłym miesiącu wrzuciłam przepis na cytrynową granitę, czyli lodowy deser prosto z Sycylii. Domowa granita zasmakowała mi tak bardzo, że postanowiłam wypróbować też inne smaki. Arbuz to jeden z moich ulubionych owoców i odkąd zaczął się sezon, mam go w lodówce praktycznie codziennie. Wybór był więc dość prosty, chociaż musicie przyznać, że granita o smaku czekolady też brzmi kusząco...


Składniki:

- 400 gramów miąższu z arbuza
- 100 gramów wody
- 100 gramów cukru

1. W garnku gotujemy wodę z cukrem. Gdy cukier całkowicie się rozpuści, zdejmujemy garnek z ognia. Odstawiamy syrop do ostygnięcia

2. Miąższ z arbuza oczyszczamy z pestek i blendujemy. 



3. Pulpę z arbuza przecedzamy przez sitko i mocno dociskamy - tak żeby zostały na nim błonki, nie tracąc przy tym miąższu. 



4. Mieszamy syrop z sokiem z arbuza, przelewamy do plastikowego pojemnika i wstawiamy do zamrażarki. 



5. Po upływie 30-60 minut wyjmujemy pojemnik z zamrażarki i za pomocą trzepaczki lub widelca dokładnie mieszamy masę. Mrozimy ponownie.



6. Czynność powtarzamy kilkukrotnie. W zależności od mocy zamrażarki mieszamy masę co pół godziny - godzinę. Moja granita była gotowa po 4-5 godzinach. Jeśli nie zjemy granity pierwszego dnia, należy wyjąć ją z zamrażarki na około 15-20 minut przed podaniem lub zmiksować w blenderze kielichowym. Smacznego!




Ocena: Każdy, kto lubi arbuza, bez wątpienia pokocha też ten lodowy deser. Jest bardzo, bardzo słodki, jeśli więc chcecie przełamać nieco smak, wystarczy dodać sok z ćwiartki-połówki cytryny. W upalne dni sprawdza się idealnie, a do tego jest banalnie prosty w przygotowaniu. Mówiłam Wam już jak bardzo kocham włoską kuchnię za jej prostotę :)?



Jeżeli lubicie kuchnię włoską i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)

poniedziałek, 31 lipca 2017

Lipiec - podsumowanie miesiąca

Lipiec - podsumowanie miesiąca
Czas podsumować kolejny miesiąc. Za każdym razem kiedy piszę posty z tej serii, mam dość mieszane uczucia. Z jednej strony jest mi przykro, bo czas mija w zawrotnym tempie. Z drugiej jestem szczęśliwa, bo to kolejny miesiąc, za który mogę być naprawdę wdzięczna. Teraz jestem jednak głównie podekscytowana, bo zaczyna się sierpień. Już niedługo jadę na wakacje do Polski i będę miała okazję nacieszyć się rodzinką, polskim jedzeniem, polskimi krajobrazami. Wreszcie zobaczę Bałtyk, Mazury. Będziemy jeździć na rowerze, robić ogniska, grille, pływać kajakiem i wylegiwać się w hamaku z książką w ręku. Będziemy oglądać filmy w plenerze, chodzić po lesie, zbierać grzyby (oby!) i spacerować z Daisy po wiejskich drogach. A po powrocie z wakacji zostaną na pewno nie tylko wspaniałe wspomnienia, ale też oczekiwanie na mój ulubiony czas w roku: jesień. 


Zacznę od wiadomości nie tylko miesiąca, ale roku. :) Kilka dni temu mój tata został mistrzem Europy i rekordzistą Polski M55 w biegu na 10000m. Jakby tego było mało, w sobotę zdobył kolejne złoto, tym razem na 4km. A że mistrzostwa w Danii jeszcze się nie skończyły, to będzie walczył o kolejne dwa medale. Oglądać tatę na podium, kiedy w tle słychać hymn Polski - bezcenne. Tata, jeszcze raz gratuluję! Swoją drogą moja mama też biega, doprawdy nie wiem, po kim jestem takim leniem. ;)



Miejsca. Na początku lipca zrobiliśmy sobie małą wycieczkę do Vigevano, urokliwego miasteczka pod Mediolanem. Jeśli przegapiliście wpis, to zapraszam tutaj. Pyszne lody, klimatyczne uliczki, piękne kościoły. Polecam!






Kilka razy wybraliśmy się też "na miasto", chociaż muszę przyznać, że zwiedzanie Mediolanu w lipcu czy sierpniu, to prawdziwy hardcore. Polecam odwiedzić je wiosną, jesienią, nawet zimą, ale latem niekoniecznie. Wieczory nie są jednak najgorsze, więc zrobiliśmy sobie małą rundkę po knajpach i tak powstał mini przewodnik po mediolańskich lokalach.









Był też czas na gokarty i małą festę w Buccinasco, podmediolańskim miasteczku.




Smaki. W lombardzkim Buccinasco miałam okazję wypróbować produkty kuchni...Sardynii. Na pierwszym zdjęciu seada, smażony "pierożek" z miodem i owczym serem. Dalej birra Ichnusa, sardyńskie piwo. 







Nad cornetto z kremem pistacjowym rozpływałam się już w poście o polecanych knajpach w Mediolanie. Jeśli jeszcze takiego rogalika nie próbowaliście, to czas to zmienić.



We Włoszech powoli zaczyna się sezon na winogrona. A jak wiadomo najlpiej smakują z serem gorgonzola i kieliszkiem czerwonego wina. Pyszności!


A co nowego w quembkowej kuchni? W tym miesiącu pojawiły się cztery przepisy:
- Bruschetta z pomidorkami
- Tiramisù
- Cytrynowa granita
- Risotto z grzybami









Książki. W Jeżycjadzie Małgorzaty Musierowicz zakochałam się już podczas czytania pierwszego tomu. Dopiero skończyłam Kwiat kalafiora, więc przede mną jeszcze...18 części. Wróciłam też do szkolnej lektury - Ten obcy. Świetny klimat mają te stare polskie książki. Sięgnęłam też po biografię Meryl Streep.Znowu ona (raczej mało porywająca) i Krainę chichów Jonathana Carrolla. Od tej pory marzy mi się biały bulterier. :) Lipiec kończę  Domem nad rozlewiskiem Małgorzaty Kalicińskiej.







Seriale. Każdy fan Gry o Tron wie, że w lipcu obyła się premiera 7. sezonu. Przy Zamku Sforzów w Mediolanie zorganizowano z tej okazji dwudniowy event. Można było zrobić sobie zdjęcie ze smokiem czy White Walkers, a o 3 nad ranem (3 w nocy?) obejrzeć premierowy odcinek. Mieliśmy iść, ale zawsze wybieramy się na takie eventy jak sójki za morze. Nie ma to jak oglądanie serialu we własnym domu z pizzą w ręku (dzisiaj powtórka :)). 



Na koniec kilka lipcowych ujęć. Cudownego sierpnia!













czwartek, 27 lipca 2017

Cytrynowe wesele

Cytrynowe wesele
Bierzecie ślub wiosną lub latem? Co byście powiedzieli na wesele w kolorze cytrynowym? Nie jest to raczej popularny motyw, a szkoda, bo żółty to kolor słońca i radości. Wychodzę z założenia, że dzień ślubu powinien być dla nas dniem radosnym (a nie stresującym!), dlatego wybrałam dla Was nieco inspiracji w tym kolorze. 


Jakie dekoracje możemy wykorzystać na wesele w kolorze żółtym? Oczywiście cytryny. Uwielbiam takie naturalne ozdoby. Wystarczy, że wbijemy w nie patyczki z nazwiskami gości i mamy prosty sposób na oznaczenie miejsc przy stole. Z kwiatów doskonale sprawdzą się słoneczniki, kraspedia, żółte róże, tulipany czy piwonie. Zamiast gazowanych napojów - lemoniada, a po posiłku limoncello. A dla odważnych - żółta suknia ślubną. :)

SUKNIA

DEKORACJE
KWIATY
TORT

ZAPROSZENIE

UPOMINKI DLA GOŚCI

TRANSPORT

poniedziałek, 24 lipca 2017

Gotowanie po włosku: risotto ai funghi

Gotowanie po włosku: risotto ai funghi
Doszły mnie słuchy, że w Polsce pojawiają się już pierwsze grzyby. U mnie na targu jeszcze ich nie widać, chociaż mam nadzieję, że szybko się to zmieni i będę mogła wreszcie zaopatrzyć się w kurki (które ubóstwiam) i borowiki. 


Oczywiście wspominam o grzybach nie bez powodu. Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić przepisem na risotto ai funghi, czyli risotto grzybowe. Do jego przygotowania wykorzystałam pieczarki. Jeśli jednak macie możliwość kupienia/nazbierania świeżych borowików, to jak najbardziej polecam. 

Składniki dla 2 osób:

- 150 gramów ryżu Arborio
- 200 gramów pieczarek/borowików
- 40 gramów masła
- 30 gramów parmezanu lub grana*
- 25 gramów białego wina
- pół małej cebuli
- pół litra bulionu 
- natka pietruszki
- odrobina oliwy z oliwek
- sól, pieprz

1. Pieczarki myjemy i jeżeli skórka jest ciemna, obieramy. Osuszamy i kroimy w kostkę. 

2. W rondelku rozpuszczamy połowę masła i smażymy pokrojoną w kostkę cebulę. Gdy lekko się zarumieni, dodajemy pieczarki. Smażymy przez około 5 minut, od czasu do czasu mieszając.

3. Do rondelka dodajemy ryż i smażymy kolejne kilka minut, pilnując, żeby ryż się nie przypalił. 

4. Dodajemy wino, a gdy alkohol wyparuje, zaczynamy dodawać bulion. Kiedy płyn wchłonie się, dodajemy kolejne łyżki bulionu. Powtarzamy czynność, aż ryż będzie wystarczająco miękki (kilkanaście minut).

5. Do ugotowanego ryżu dodajemy parmezan, resztę masła i posiekaną natkę pietruszki (ilość według uznania). Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem i odrobiną oliwy z oliwek. Smacznego!

* Nie wiem jak z dostępnością w Polsce, ale we Włoszech można znaleźć wegetariańskie sery podobne do parmezanu czy grana padano. Nie zawierają one podpuszczki zwierzęcej. Jednym z nich jest Gran Moravia. 


Ocena: Risotto to danie, które powinno udać się każdemu. Jest łatwe w przygotowaniu i co ważne dla nielubiących zmywać - jednogarnkowe :). Wersję z szafranem robiłam już nie raz, jednak z pieczarkami to moje pierwsze podejście. Pierwsze i (nieskromnie mówiąc) udane, bardzo polecam. Tymczasem z niecierpliwością czekam na kurki!



Przepis pochodzi ze strony GialloZafferano, jednak został nieco zmodyfikowany.


Jeżeli lubicie kuchnię włoską i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)

piątek, 21 lipca 2017

Lokale w Mediolanie, które musisz odwiedzić

Lokale w Mediolanie, które musisz odwiedzić
Gdzie w Mediolanie napić się dobrego wina i nie wydać przy tym majątku? Gdzie wybrać się na aperitivo przy akompaniamencie muzyki na żywo? Gdzie zjeść ciepłe cornetti z pysznym pistacjowym kremem? Dzisiaj podzielę się z Wami niedawno odkrytymi lokalami, które szybko skradły moje serce.


1. Forno di Barona 
via Lago dei Nemi, 25

Dwa tygodnie temu założyłam na facebooku grupę dla miłośników Italii. Rozmawialiśmy akurat o ulubionych włoskich deserach i pojawił się temat brioche. Ale chwileczkę...przecież brioszka to wyrób francuski? I tutaj ciekawostka - w Mediolanie na śniadanie zamawia się brioche i cappuccino. Co dostaniemy jeśli zamówimy brioche? Albo włoskie cornetti, albo franuskie croissant. Nie będzie to jednak miało nic wspólnego z francuską bułką brioszką. Jeśli jednak pojedziemy na Sycylię i poprosimy o brioche, to dostaniemy właśnie brioszkę, wypełnioną na przykład włoskimi lodami. Co więc zjemy na śniadanie na Sycylii? Cornetto i cappuccino. A gdy w Mediolanie zamówimy w barze cornetto, to bardzo możliwe, że dostaniemy rożka Algidy. Trochę pokręcone, prawda? :) 


Włoskie cornetto to nic innego jak drożdżowy rogalik, bardzo zresztą podobny do croissanta. Najlepiej smakuje jeszcze ciepły, wypełniony kremem pistacjowym. Świetne cornetti jadłam właśnie na Sycylii, postanowiłam jednak poszukać baru, gdzie serwują dobre rogaliki także w Mediolanie. Przeszukując Internet, natrafiłam na Forno di Barona. To piekarnia połączona z barem, która czynna jest całą dobę. Znalazłam informację, że codziennie po 22 serwowane są jeszcze ciepłe rogale, także gdy tylko wybiła 22, ruszyliśmy na łowy. Miejsce, w którym znajduje się piekarnia, nie robi najlepszego wrażenia, ciężko też do niego trafić, bo nie jest widoczne z ulicy. Jeśli jednak uda Wam się tam już dostać, to na pewno nie pożałujecie. Krem z pistacji jest po prostu wspaniały. Cornetto kosztuje jedynie 1 euro. Polecam!

2. Semplicemente vino
via Domokos, 4 
To nieduży lokal na zachodzie Mediolanu, gdzie można napić się pysznego wina za... 2 euro! Prosecco, rosato, do wyboru do koloru. Nie brakuje też rzemieślniczych piw. Razem z kieliszkiem wina/piwa dostaniemy obłędne oliwki, tarallini i miseczkę chipsów. Dodatkowo za 4 euro możemy zamówić deskę włoskich serów i salami. Oczywiście kupimy tam też wino na wynos (na przykład w 5 litrowej butli :)). Jeśli więc marzy Wam się piknik w parku z butelką dobrego wina w ręku, to lepiej kupić je u Alessandro (właściciela lokalu), niż w supermarkecie. Pamiętajcie tylko, że w Mediolanie wieczorami nie można pić alkoholu w szklanych butelkach. ;)



3. Cascina Torrette i Mare culturale urbano
Via Giuseppe Gabetti, 15
http://maremilano.org/home/cascina-torrette-di-trenno/




Napiliście się już wina u Alessandro? Czas przenieść się do oddalonej o kilkadziesiąt metrów Cascina Torrette. To odrestaurowane gospodarstwo, w którym obecnie znajduje się bar i restauracja, a stowarzyszenie Mare culturale urbano organizuje przeróżne eventy. Letnie kino, koncerty, spotkania taneczne, a także wieczory literackie. Tutaj znajdziecie program wszystkich wydarzeń:
http://maremilano.org/calendario/




4. 4 cento
Via Campazzino, 14
http://www.4cento.com/



Do 4 cento wybrałam się na aperitivo w zeszłym roku i kompletnie o tym miejscu zapomniałam. Tak bardzo przywykłam do spotkań nad mediolańskimi kanałami - Navigli, że od roku chodziłam w zasadzie tylko tam. Niedawno mój W. dostał jednak zaproszenia na służbową kolację właśnie w 4 cento i doznałam olśnienia :). To świetne miejsce, w którym możemy napić się drinka na świeżym powietrzu. Bardzo często można tam też posłuchać muzyki na żywo. Ja trafiłam akurat na koncert wiolonczelistki. Jedyny minus to komary. Koktajl kosztuje 10 euro. (Od 12 do 21 sierpnia lokal będzie zamknięty)

5. Bottega Ghiotta
piazza Armando Diaz, 6
http://www.bottegaghiotta.it/




Kilka miesięcy temu opublikowałam na blogu ranking moich ulubionych pizzerii w Mediolanie. Od tego czasu wypróbowałam też kilka nowych lokali i na wzmiankę na pewno zasługuje Bottega Ghiotta. Trafiliśmy tam przez Groupona. Swoją drogą jeśli jedziecie do Włoch i chcecie zjeść dobre jedzenie w umiarkowanej cenie, to polecam przejrzeć oferty na tej stronie. Za menu dwuosobowe zapłaciliśmy 18 euro i w cenie tej mogliśmy wybrać 2 antipasto (przystawki), 2 pizze i 2 napoje. Margherita była naprawdę pyszna, bardzo podobna w smaku do tej z mojej ulubionej pizzerii. 



Może ktoś z Was był w Mediolanie i chce polecić jakąś dobrą knajpę? Bardzo chętnie wypróbuję :)

Jeżeli lubicie Italię i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)
Copyright © 2016 Quembec - lifestyle po włosku , Blogger