piątek, 16 czerwca 2017

Dolce vita, czyli kilka słów o życiu na emigracji

Mam wrażenie, że żyjąc na emigracji trochę za bardzo skupiamy się na tym, czego nam w danym kraju brakuje, zamiast docenić to, co mamy pod nosem. Koniecznie chcemy sobie stworzyć małą ojczyznę w państwie, do którego wyemigrowaliśmy. Kilka miesięcy po przeprowadzce do Włoch miałam prawdziwą obsesję na punkcie polskiego jedzenia. Brakowało mi wszystkiego, od pierogów i sernika, aż po kapuśniak, za którymi nigdy tak naprawdę nie przepadałam. Jestem niestety jedną z tych osób, które zawsze chcą tego, czego w danym momencie mieć nie mogą. Jak jestem we Włoszech, to tęsknię za Polską. Jadę do Polski i tęsknię za Włochami. 

życie na emigracji

Ostatnio poznałam w Mediolanie Polkę, z którą rozmawiałyśmy o tym, jak nasi znajomi postrzegają życie we Włoszech. Oczywiście wszystkim wydaje się, że jest to prawdziwe dolce vita. I wiecie co? Właściwie dlaczego miałoby takie nie być? Może zamiast marudzić, że w Polsce to na pewno zrobiłabym karierę, w Polsce czułabym się bezpieczniej, w Polsce nie jest tak gorąco, to warto pomyśleć o tym, jak wiele ma mi do zaoferowania kraj, w którym żyję? (Jeśli ktoś z moich znajomych czyta ten post, to pewnie teraz płacze ze śmiechu, że pisze to Marysia, największa maruda świata ;).

życie na emigracji

Postanowiłam więc zacząć walczyć z takim nastawieniem i od tej pory doceniać, w jak pięknym kraju mam okazję mieszkać. Oczywiście to nie tak, że teraz mam moją ojczyznę w głębokim poważaniu. W tym roku wakacje spędzimy w Polsce, z czego jestem bardzo zadowolona i będę korzystać z  jej uroków najlepiej jak potrafię. Może jednak zamiast kolejny raz rozpaczać, że w pobliskim spożywczaku nie kupię ogórków kiszonych i twarogu, to wreszcie dotrze do mnie, że mogę tam kupić piękne dojrzałe pomidory, świeżą mozzarellę i kilkanaście rodzajów pysznego makaronu ;)?

życie na emigracji

Pierwszym krokiem do zmiany mojego nastawienia będzie próba poznania włoskiej kuchni. Do tej pory nauczyłam się robić kilka rodzajów sosów, ale na tym w zasadzie się skończyło. Dlatego od poniedziałku ruszam z nowymi wpisami o tym, jak każdego tygodnia próbuję przyrządzić nowy włoski przysmak. Zacznę od focacci. Stay tuned! :)

Jeśli chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 Quembec - lifestyle po włosku , Blogger