wtorek, 20 czerwca 2017

Gotowanie po włosku: klasyczna focaccia

Hip hip hurra! Dzisiaj ruszam na blogu z nową serią - gotowanie po włosku! O co chodzi i czym te wpisy będą się różniły od poprzednich? Jeśli czytaliście mój ostatni post o dolce vita, to pewnie już wiecie. Tym, którzy przegapili, bądź są u mnie po raz pierwszy, już wszystko wyjaśniam. Oglądaliście film Julie i Julia? To opowieść o blogerce - Julie Powell, która postanowiła w ciągu roku wypróbować wszystkie przepisy z książki Julii Child - Mastering the Art of French Cooking i opisać swoje doświadczenia na blogu. A co to ma wspólnego ze mną? Zdecydowałam się iść tropem Julie Powell i wypróbować jak najwięcej przepisów...kuchni włoskiej. Do tej pory opublikowałam już na blogu kilka pomysłów na proste włoskie dania, które jem na co dzień. Moim planem jest jednak poznanie kuchni włoskiej jak najlepiej - wypróbowanie nowych smaków i próby odtworzenia klasyków w warunkach domowych. Uzupełniłam swoją biblioteczkę w kilka pozycji związanych z kuchnią włoską i bazując na nich i na włoskich blogach i stronach kulinarnych, będę zmagać się z cucina italiana.


Na pierwszy ogień idzie focaccia. Co to właściwie jest focaccia? Pieczywo? Baza pizzy? Placek? Jak zwał, tak zwał, o potrawie tej słyszeliście pewnie wszyscy. Ba, nawet w tak małym mieście jak Płońsk można to danie zamówić. Co prawda w wersji polskiej, bo ze smalcem, ale można :)



Składniki na ciasto:

- 470 gramów mąki
- 5 gramów drożdży instant
- 230 gramów letniej wody
- 115 gramów letniego mleka
- 12 gramów soli
- 16 gramów cukru
- 45 gramów oliwy z oliwek

Dodatki:

- oliwa z oliwek
- sól, najlepiej gruboziarnista
- rozmaryn/pomidory/oliwki

1. Mąkę mieszamy z drożdżami i cukrem. Użyłam mąki 0, według mnie z polskich odpowiedników dobrze sprawdzi się typ 550.

2. Do suchych składników powoli wlewamy letnią wodę wymieszaną z mlekiem i łączymy składniki. Dodajemy oliwę i sól, po czym wyrabiamy przez 15 minut. Ciasto będzie dość rzadkie. Jeśli chcecie zobaczyć jaką powinno mieć konsystencję, to polecam zerknąć na poniższy film (2:30).


3. Ciasto przekładamy do posypanej mąką miski, przykrywamy ścierką i odstawiamy do wyrośnięcia na 1-2 godziny (do podwojenia objętości). Żeby przyspieszyć proces, miskę z masą wkładam do wyłączonego piekarnika, uprzednio nagrzanego do 50 stopni. 

4. Kiedy ciasto ładnie wyrośnie, natłuszczamy ręce oliwą i rozciągamy focaccię na naoliwionej blaszce. 

5. Blaszkę z ciastem przykrywamy ścierką i odstawiamy na kolejne 30-60 minut.

6. Dłonie moczymy w oliwie i palcami robimy zagłębienia w cieście.

7. Czas na dodatki. Na cieście układamy pomidory, oliwki lub gałązki rozmarynu. Całość posypujemy solą i polewamy obficie oliwą. 


8. Pieczemy w 180 stopniach przez 25-35 minut. Możemy podawać samodzielnie i moczyć w dobrej oliwie, bądź przekroić i wykorzystać do kanapek. Smacznego! :)


Ocena: Zanim napisałam dzisiejszy post, robiłam trzy podejścia do focacci. Chociaż pierwsza i druga próba była dość udana, to wydawało mi się, że ciasto jest nieco za suche. Postanowiłam więc wypróbować inny przepis z większą ilością oliwy i to był strzał w dziesiątkę. Masa jest dużo rzadsza i jeśli nie mamy miksera z hakiem, to niestety dość ciężko się ją wyrabia, jednak po upieczeniu focaccia jest pyszna i chrupiąca. Najlepiej zjeść ją na ciepło, bądź podgrzać przed podaniem, bo następnego dnia jest już dość twarda. Przepis jak najbardziej polecam, chociaż osobiście wolę miękką focaccię wypełnioną białym serem, którą to będę testować w najbliższych tygodniach. 



Przepis pochodzi z bloga: Giallo Zafferano

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Quembec - lifestyle po włosku , Blogger