czwartek, 1 czerwca 2017

Maj - podsumowanie miesiąca

Kolejny miesiąc minął w zawrotnym tempie i ciężko mi uwierzyć, że jest już czerwiec! I chociaż lato kalendarzowe zaczyna się dopiero za trzy tygodnie, w Mediolanie upały rozgościły się na dobre już na początku maja. Nie będę wracała do tematu, jak bardzo nie lubię takiego ukropu, postaram się natomiast poszukać dobrych stron letniej pogody, na przykład pojawienie się na targu pysznych owoców ;)



Maj przyniósł w naszym życiu trochę zmian. Mój W. zmienił pracę, ja za to musiałam zamknąć swoją firmę. Mając dużo wolnego czasu, mogłam skupić się na blogowaniu. Wieczory upływały mi natomiast na czytaniu książek...młodzieżowych. Zakochałam się w twórczości Siesickiej. Skończyłam też (ponownie) sagę o Harrym Potterze i mogłam wreszcie zabrać się za scenariusz "Harry Potter i przeklęte dziecko". Opinie były raczej mało pochlebne, ja pochłonęłam książkę w kilka godzin. Po Harrym przyszedł czas na Anię z Zielonego Wzgórza, a pod koniec miesiąca zabrałam się za pierwszy tom Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz i już przepadłam. Chyba dziecinnieję... :)




Czytając Anię z Zielonego Wzgórza, nie miałam pojęcia, że Netflix właśnie stworzył serial oparty na tej powieści. Pierwsze wrażenie? Serial zdecydowanie nie jest tak lekki jak książka. Jestem dopiero na początku sezonu, ale tylu łez nie wylałam na wszystkich odcinkach Grey's Anatomy razem wziętych. Pierwsze pół godziny nieco się dłużyło, ale później ciężko mi było oderwać się od telewizora. Fanom powieści zdecydowanie polecam, jednak mojemu Ukochanemu nie udało się wytrwać nawet 20 minut ;).


Próbując ograniczyć niezdrowe jedzenie, w maju szukałam zamienników słodyczy, gazowanych napojów i słonych przekąsek. I tak zamiast coli przestawiłam się na wodę smakową, czekoladę zastąpiłam kakaowymi kulkami z daktyli i orzechów, a miejsce chipsów zajęła pieczona ciecierzyca.




W poprzednim miesiącu udało mi się też zobaczyć dwa piękne włoskie miasteczka - Bergamo i Desenzano del Garda. Jak to dobrze, że wokół Mediolanu jest tak wiele pięknych miejsc. W takich momentach nie mogę nawet narzekać na włoskie upały :).





5 komentarzy:

  1. Uwielbiam Siesicką i zawsze śmieję się w głos! :D
    I zazdroszczę Ci tych owoców, jeeejku <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne podsumowanie :)

    Co jakiś czas robię sobie maraton z Jeżycjadą (chociaż nie przepadam za nowymi częściami). Zastanawiam się nad oglądaniem tej nowej Ani, ponieważ stary serial jest dla mnie jednak niedoścignionym ideałem...

    http://przystanek-klodzko.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Do "Ani z Zielonego Wzgórza" mogę wracać bezustannie <3 Nie dziecinniejesz! Zwyczajnie dostrzegasz magię ! ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Bergamo jest przecudowne, byłam i wszystkimi powtarzam, że bardzo warto je zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo się działo :) Interesujące zdjęcia, a miejsca z fotografii równie intrygujące. Czy dziecinniejesz? Zdecydowanie nie :) Każdemu z nas czasami przydaje się powrót do przeszłości - ja literaturę młodzieżową bardzo lubię i zawsze wywołuje szereg emocji, mimo że lat na karku sporo ;) Co do Ani - za książką raczej nie przepadałam, choć przeczytałam wszystkie części, za to serial - rewelacyjny, a aktorka grająca Anię dobrana idealnie :D
    Pozdrawiam.
    Kasia YellowPear

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 Quembec - lifestyle po włosku , Blogger