poniedziałek, 31 lipca 2017

Lipiec - podsumowanie miesiąca

Lipiec - podsumowanie miesiąca
Czas podsumować kolejny miesiąc. Za każdym razem kiedy piszę posty z tej serii, mam dość mieszane uczucia. Z jednej strony jest mi przykro, bo czas mija w zawrotnym tempie. Z drugiej jestem szczęśliwa, bo to kolejny miesiąc, za który mogę być naprawdę wdzięczna. Teraz jestem jednak głównie podekscytowana, bo zaczyna się sierpień. Już niedługo jadę na wakacje do Polski i będę miała okazję nacieszyć się rodzinką, polskim jedzeniem, polskimi krajobrazami. Wreszcie zobaczę Bałtyk, Mazury. Będziemy jeździć na rowerze, robić ogniska, grille, pływać kajakiem i wylegiwać się w hamaku z książką w ręku. Będziemy oglądać filmy w plenerze, chodzić po lesie, zbierać grzyby (oby!) i spacerować z Daisy po wiejskich drogach. A po powrocie z wakacji zostaną na pewno nie tylko wspaniałe wspomnienia, ale też oczekiwanie na mój ulubiony czas w roku: jesień. 


Zacznę od wiadomości nie tylko miesiąca, ale roku. :) Kilka dni temu mój tata został mistrzem Europy i rekordzistą Polski M55 w biegu na 10000m. Jakby tego było mało, w sobotę zdobył kolejne złoto, tym razem na 4km. A że mistrzostwa w Danii jeszcze się nie skończyły, to będzie walczył o kolejne dwa medale. Oglądać tatę na podium, kiedy w tle słychać hymn Polski - bezcenne. Tata, jeszcze raz gratuluję! Swoją drogą moja mama też biega, doprawdy nie wiem, po kim jestem takim leniem. ;)



Miejsca. Na początku lipca zrobiliśmy sobie małą wycieczkę do Vigevano, urokliwego miasteczka pod Mediolanem. Jeśli przegapiliście wpis, to zapraszam tutaj. Pyszne lody, klimatyczne uliczki, piękne kościoły. Polecam!






Kilka razy wybraliśmy się też "na miasto", chociaż muszę przyznać, że zwiedzanie Mediolanu w lipcu czy sierpniu, to prawdziwy hardcore. Polecam odwiedzić je wiosną, jesienią, nawet zimą, ale latem niekoniecznie. Wieczory nie są jednak najgorsze, więc zrobiliśmy sobie małą rundkę po knajpach i tak powstał mini przewodnik po mediolańskich lokalach.









Był też czas na gokarty i małą festę w Buccinasco, podmediolańskim miasteczku.




Smaki. W lombardzkim Buccinasco miałam okazję wypróbować produkty kuchni...Sardynii. Na pierwszym zdjęciu seada, smażony "pierożek" z miodem i owczym serem. Dalej birra Ichnusa, sardyńskie piwo. 







Nad cornetto z kremem pistacjowym rozpływałam się już w poście o polecanych knajpach w Mediolanie. Jeśli jeszcze takiego rogalika nie próbowaliście, to czas to zmienić.



We Włoszech powoli zaczyna się sezon na winogrona. A jak wiadomo najlpiej smakują z serem gorgonzola i kieliszkiem czerwonego wina. Pyszności!


A co nowego w quembkowej kuchni? W tym miesiącu pojawiły się cztery przepisy:
- Bruschetta z pomidorkami
- Tiramisù
- Cytrynowa granita
- Risotto z grzybami









Książki. W Jeżycjadzie Małgorzaty Musierowicz zakochałam się już podczas czytania pierwszego tomu. Dopiero skończyłam Kwiat kalafiora, więc przede mną jeszcze...18 części. Wróciłam też do szkolnej lektury - Ten obcy. Świetny klimat mają te stare polskie książki. Sięgnęłam też po biografię Meryl Streep.Znowu ona (raczej mało porywająca) i Krainę chichów Jonathana Carrolla. Od tej pory marzy mi się biały bulterier. :) Lipiec kończę  Domem nad rozlewiskiem Małgorzaty Kalicińskiej.







Seriale. Każdy fan Gry o Tron wie, że w lipcu obyła się premiera 7. sezonu. Przy Zamku Sforzów w Mediolanie zorganizowano z tej okazji dwudniowy event. Można było zrobić sobie zdjęcie ze smokiem czy White Walkers, a o 3 nad ranem (3 w nocy?) obejrzeć premierowy odcinek. Mieliśmy iść, ale zawsze wybieramy się na takie eventy jak sójki za morze. Nie ma to jak oglądanie serialu we własnym domu z pizzą w ręku (dzisiaj powtórka :)). 



Na koniec kilka lipcowych ujęć. Cudownego sierpnia!













czwartek, 27 lipca 2017

Cytrynowe wesele

Cytrynowe wesele
Bierzecie ślub wiosną lub latem? Co byście powiedzieli na wesele w kolorze cytrynowym? Nie jest to raczej popularny motyw, a szkoda, bo żółty to kolor słońca i radości. Wychodzę z założenia, że dzień ślubu powinien być dla nas dniem radosnym (a nie stresującym!), dlatego wybrałam dla Was nieco inspiracji w tym kolorze. 


Jakie dekoracje możemy wykorzystać na wesele w kolorze żółtym? Oczywiście cytryny. Uwielbiam takie naturalne ozdoby. Wystarczy, że wbijemy w nie patyczki z nazwiskami gości i mamy prosty sposób na oznaczenie miejsc przy stole. Z kwiatów doskonale sprawdzą się słoneczniki, kraspedia, żółte róże, tulipany czy piwonie. Zamiast gazowanych napojów - lemoniada, a po posiłku limoncello. A dla odważnych - żółta suknia ślubną. :)

SUKNIA

DEKORACJE
KWIATY
TORT

ZAPROSZENIE

UPOMINKI DLA GOŚCI

TRANSPORT

poniedziałek, 24 lipca 2017

Gotowanie po włosku: risotto ai funghi

Gotowanie po włosku: risotto ai funghi
Doszły mnie słuchy, że w Polsce pojawiają się już pierwsze grzyby. U mnie na targu jeszcze ich nie widać, chociaż mam nadzieję, że szybko się to zmieni i będę mogła wreszcie zaopatrzyć się w kurki (które ubóstwiam) i borowiki. 


Oczywiście wspominam o grzybach nie bez powodu. Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić przepisem na risotto ai funghi, czyli risotto grzybowe. Do jego przygotowania wykorzystałam pieczarki. Jeśli jednak macie możliwość kupienia/nazbierania świeżych borowików, to jak najbardziej polecam. 

Składniki dla 2 osób:

- 150 gramów ryżu Arborio
- 200 gramów pieczarek/borowików
- 40 gramów masła
- 30 gramów parmezanu lub grana*
- 25 gramów białego wina
- pół małej cebuli
- pół litra bulionu 
- natka pietruszki
- odrobina oliwy z oliwek
- sól, pieprz

1. Pieczarki myjemy i jeżeli skórka jest ciemna, obieramy. Osuszamy i kroimy w kostkę. 

2. W rondelku rozpuszczamy połowę masła i smażymy pokrojoną w kostkę cebulę. Gdy lekko się zarumieni, dodajemy pieczarki. Smażymy przez około 5 minut, od czasu do czasu mieszając.

3. Do rondelka dodajemy ryż i smażymy kolejne kilka minut, pilnując, żeby ryż się nie przypalił. 

4. Dodajemy wino, a gdy alkohol wyparuje, zaczynamy dodawać bulion. Kiedy płyn wchłonie się, dodajemy kolejne łyżki bulionu. Powtarzamy czynność, aż ryż będzie wystarczająco miękki (kilkanaście minut).

5. Do ugotowanego ryżu dodajemy parmezan, resztę masła i posiekaną natkę pietruszki (ilość według uznania). Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem i odrobiną oliwy z oliwek. Smacznego!

* Nie wiem jak z dostępnością w Polsce, ale we Włoszech można znaleźć wegetariańskie sery podobne do parmezanu czy grana padano. Nie zawierają one podpuszczki zwierzęcej. Jednym z nich jest Gran Moravia. 


Ocena: Risotto to danie, które powinno udać się każdemu. Jest łatwe w przygotowaniu i co ważne dla nielubiących zmywać - jednogarnkowe :). Wersję z szafranem robiłam już nie raz, jednak z pieczarkami to moje pierwsze podejście. Pierwsze i (nieskromnie mówiąc) udane, bardzo polecam. Tymczasem z niecierpliwością czekam na kurki!



Przepis pochodzi ze strony GialloZafferano, jednak został nieco zmodyfikowany.


Jeżeli lubicie kuchnię włoską i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)

piątek, 21 lipca 2017

Lokale w Mediolanie, które musisz odwiedzić

Lokale w Mediolanie, które musisz odwiedzić
Gdzie w Mediolanie napić się dobrego wina i nie wydać przy tym majątku? Gdzie wybrać się na aperitivo przy akompaniamencie muzyki na żywo? Gdzie zjeść ciepłe cornetti z pysznym pistacjowym kremem? Dzisiaj podzielę się z Wami niedawno odkrytymi lokalami, które szybko skradły moje serce.


1. Forno di Barona 
via Lago dei Nemi, 25

Dwa tygodnie temu założyłam na facebooku grupę dla miłośników Italii. Rozmawialiśmy akurat o ulubionych włoskich deserach i pojawił się temat brioche. Ale chwileczkę...przecież brioszka to wyrób francuski? I tutaj ciekawostka - w Mediolanie na śniadanie zamawia się brioche i cappuccino. Co dostaniemy jeśli zamówimy brioche? Albo włoskie cornetti, albo franuskie croissant. Nie będzie to jednak miało nic wspólnego z francuską bułką brioszką. Jeśli jednak pojedziemy na Sycylię i poprosimy o brioche, to dostaniemy właśnie brioszkę, wypełnioną na przykład włoskimi lodami. Co więc zjemy na śniadanie na Sycylii? Cornetto i cappuccino. A gdy w Mediolanie zamówimy w barze cornetto, to bardzo możliwe, że dostaniemy rożka Algidy. Trochę pokręcone, prawda? :) 


Włoskie cornetto to nic innego jak drożdżowy rogalik, bardzo zresztą podobny do croissanta. Najlepiej smakuje jeszcze ciepły, wypełniony kremem pistacjowym. Świetne cornetti jadłam właśnie na Sycylii, postanowiłam jednak poszukać baru, gdzie serwują dobre rogaliki także w Mediolanie. Przeszukując Internet, natrafiłam na Forno di Barona. To piekarnia połączona z barem, która czynna jest całą dobę. Znalazłam informację, że codziennie po 22 serwowane są jeszcze ciepłe rogale, także gdy tylko wybiła 22, ruszyliśmy na łowy. Miejsce, w którym znajduje się piekarnia, nie robi najlepszego wrażenia, ciężko też do niego trafić, bo nie jest widoczne z ulicy. Jeśli jednak uda Wam się tam już dostać, to na pewno nie pożałujecie. Krem z pistacji jest po prostu wspaniały. Cornetto kosztuje jedynie 1 euro. Polecam!

2. Semplicemente vino
via Domokos, 4 
To nieduży lokal na zachodzie Mediolanu, gdzie można napić się pysznego wina za... 2 euro! Prosecco, rosato, do wyboru do koloru. Nie brakuje też rzemieślniczych piw. Razem z kieliszkiem wina/piwa dostaniemy obłędne oliwki, tarallini i miseczkę chipsów. Dodatkowo za 4 euro możemy zamówić deskę włoskich serów i salami. Oczywiście kupimy tam też wino na wynos (na przykład w 5 litrowej butli :)). Jeśli więc marzy Wam się piknik w parku z butelką dobrego wina w ręku, to lepiej kupić je u Alessandro (właściciela lokalu), niż w supermarkecie. Pamiętajcie tylko, że w Mediolanie wieczorami nie można pić alkoholu w szklanych butelkach. ;)



3. Cascina Torrette i Mare culturale urbano
Via Giuseppe Gabetti, 15
http://maremilano.org/home/cascina-torrette-di-trenno/




Napiliście się już wina u Alessandro? Czas przenieść się do oddalonej o kilkadziesiąt metrów Cascina Torrette. To odrestaurowane gospodarstwo, w którym obecnie znajduje się bar i restauracja, a stowarzyszenie Mare culturale urbano organizuje przeróżne eventy. Letnie kino, koncerty, spotkania taneczne, a także wieczory literackie. Tutaj znajdziecie program wszystkich wydarzeń:
http://maremilano.org/calendario/




4. 4 cento
Via Campazzino, 14
http://www.4cento.com/



Do 4 cento wybrałam się na aperitivo w zeszłym roku i kompletnie o tym miejscu zapomniałam. Tak bardzo przywykłam do spotkań nad mediolańskimi kanałami - Navigli, że od roku chodziłam w zasadzie tylko tam. Niedawno mój W. dostał jednak zaproszenia na służbową kolację właśnie w 4 cento i doznałam olśnienia :). To świetne miejsce, w którym możemy napić się drinka na świeżym powietrzu. Bardzo często można tam też posłuchać muzyki na żywo. Ja trafiłam akurat na koncert wiolonczelistki. Jedyny minus to komary. Koktajl kosztuje 10 euro. (Od 12 do 21 sierpnia lokal będzie zamknięty)

5. Bottega Ghiotta
piazza Armando Diaz, 6
http://www.bottegaghiotta.it/




Kilka miesięcy temu opublikowałam na blogu ranking moich ulubionych pizzerii w Mediolanie. Od tego czasu wypróbowałam też kilka nowych lokali i na wzmiankę na pewno zasługuje Bottega Ghiotta. Trafiliśmy tam przez Groupona. Swoją drogą jeśli jedziecie do Włoch i chcecie zjeść dobre jedzenie w umiarkowanej cenie, to polecam przejrzeć oferty na tej stronie. Za menu dwuosobowe zapłaciliśmy 18 euro i w cenie tej mogliśmy wybrać 2 antipasto (przystawki), 2 pizze i 2 napoje. Margherita była naprawdę pyszna, bardzo podobna w smaku do tej z mojej ulubionej pizzerii. 



Może ktoś z Was był w Mediolanie i chce polecić jakąś dobrą knajpę? Bardzo chętnie wypróbuję :)

Jeżeli lubicie Italię i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)

wtorek, 18 lipca 2017

Gotowanie po włosku: cytrynowa granita

Gotowanie po włosku: cytrynowa granita
Jeśli byliście kiedyś na Sycylii, to na pewno słyszeliście o granicie. Mam na myśli oczywiście granitę, nie granit. ;) To mrożony napój, dość podobny do sorbetu. W ramach ciekawostki - podobno do przygotowania pierwszych sorbetów na Sycylii używano śniegu z Etny! 


Granita od sorbetu różni się między innymi strukturą, jest bardziej ziarnista (grano to po włosku właśnie ziarno). Oczywiście co region, to i inna konsystencja, dlatego nie komplikujmy sobie dodatkowo życia, tylko zabierzmy się do jej przygotowania. :)




Składniki:

- 500 ml wody
- 500 ml soku z cytryny
- 250 gramów cukru

1. Wodę w garnku doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy cukier, mieszamy i gdy cukier całkowicie się rozpuści, zdejmujemy garnek z ognia. Syrop odstawiamy do ostygnięcia.

2. Cytryny dokładnie myjemy. Do przygotowania pół litra soku, użyłam nieco ponad 1 kg cytryn. Żeby łatwiej nam było wycisnąć sok, polecam rolować przez chwilę cytryny na blacie kuchennym. 



3. Sok z cytryn przecedzamy przez sitko i dodajemy do zimnego już syropu. 



4. Całość przelewamy do plastikowej miski, zamykamy i wstawiamy do zamrażarki. Po upływie 30 minut wyjmujemy masę z zamrażarki i mieszamy za pomocą trzepaczki lub widelca. Wstawiamy ponownie do zamrażarki.



5. Czynność powtarzamy kilka razy. Według przepisu, z którego korzystałam, masę należy sprawdzać nawet co 15 minut. Wszystko zależy jednak od zamrażarki, dlatego 15 minut może się wydłużyć nawet do godziny. Kontrolujcie masę i mieszajcie za każdym razem, gdy zaczną tworzyć się kryształki. Gotowe! Granitę najlepiej jest spożyć tego samego dnia. Moja gotowa była po okołu 6 godzinach (mieszałam 5-6 razy). Jeśli jednak wymieszaną kilkukrotnie granitę zostawiliście na noc w zamrażarce, to wystarczy wyjąć ją około 20-25 minut przed podaniem lub zmiksować w blenderze kielichowym. 




Ocena: Nie sądziłam, że granitę tak łatwo jest przygotować samodzielnie w domu. Wyszła naprawdę pyszna i w te upalne dni sprawdza się idealnie. Ze względu na bardzo dużą ilość soku z cytryny, nie polecam jej jednak osobom, które cierpią na refluks. Jeśli jednak nie macie problemów z żołądkiem i nie ograniczacie cukru, to naprawdę warto spróbować. Fajny zamiennik lodów na przykład dla wegan lub osób nietolerujących laktozy. Niedługo będę próbować też innych smaków, nadal nie mogę zdecydować: kawa, czekolada czy arbuz? Stay tuned :).



P.S.Kiedy zapytałam mojego W. jaka jest różnica między granitą, a sorbetem, odpowiedział "Boh (skrócona wersja naszego "bo ja wiem"), sorbet jest bardziej gęsty?". Pozostańmy więc przy tej wersji :)


Przepis pochodzi ze strony GialloZafferano


Jeżeli lubicie kuchnię włoską i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)
Copyright © 2016 Quembec - lifestyle po włosku , Blogger