środa, 30 sierpnia 2017

Genua, miasto Kolumba

Genua, miasto Kolumba
Genua, włoska Genova, to miasto portowe położone w Ligurii. Najprawdopodobniej to właśnie w Genui urodził się Krzysztof Kolumb. Tam też znajduje się rekonstrukcja jego domniemanego domu. Moja fotorelacja z tego miasta jest nieco spóźniona, bo wybrałam się tam w zeszłym roku. Genua zrobiła jednak na mnie tak duże wrażenie, że muszę podzielić się z Wami zdjęciami. Wiem, że nie oddadzą w pełni piękna tego miejsca (zwłaszcza że wszystkie zdjęcia na bloga robię Iphone'em), ale uwierzcie mi - to miasto naprawdę warto zobaczyć.



Pociągiem z Mediolanu do Genui jedzie się średnio godzinę i czterdzieści minut, a bilet można kupić już za 12 euro. Podróż samochodem trwa mniej więcej dwie godziny, jeśli jednak wybralibyście się tam w sobotę, to trzeba liczyć się z korkami. W ciepłe miesiące masa Mediolańczyków rusza w weekendy na liguryjskie plaże.



Oczywiście jak to zwykle ze mną bywa, na zwiedzanie Genui wybrałam się bez przewodnika i bez wiedzy, co tak naprawdę warto tam zobaczyć. Lubię takie odkrywanie miasta, jednak nie jest to najlepsza forma, jeśli później chce się to miejsce opisać na blogu. :) Spacerując udało mi się zobaczyć kilka ważniejszych atrakcji, wiem jednak, że muszę tam wrócić i poznać to miasto lepiej. Zapraszam do obejrzenia fotorelacji. 




Piazza De Ferrari


Palazzo San Giorgio


Palazzo Gerolamo Grimaldi


Chiostro di Sant'Andrea




Casa di Colombo


Porta Soprana




Università degli Studi di Genova


Palazzo Doria-Tursi


Palazzo Ducale


Pomnik Krzysztofa Kolumba


Cattedrale di San Lorenzo


Na koniec uliczki Genui, widok na miasto z góry i oczywiście focaccia. Grzechem byłoby jej nie spróbować będąc w Ligurii :)















Kto z Was był w Genui? Jakie są Wasze wrażenia? Co jeszcze warto zobaczyć? :)

czwartek, 17 sierpnia 2017

Gotowanie po włosku: tagliatelle al limone

Gotowanie po włosku: tagliatelle al limone
Tagliatelle al limone to dla mnie odkrycie roku. Nigdy nie wpadłabym na to, żeby przygotować makaron z sosem cytrynowym. Cytryn używałam do deserów, herbaty, czasem sokiem skrapiałam warzywa, ale nigdy nie połączyłabym ich z makaronem. Całe szczęście ktoś mądrzejszy na takie połączenie wpadł, a ja postanowiłam zaryzykować i tak pasta al limone trafiła na listę moich ulubionych dań już po pierwszym kęsie. Bajka!




Składniki dla 2 osób:

- 200 gramów makaronu tagliatelle
- 100 ml śmietany 30%
- 15 gramów masła
- skórka z cytryny
- łyżka soku z cytryny
- natka pietruszki
- sól, pieprz
- parmezan lub grana

1. Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie.

2. Masło rozpuszczamy na patelni. Dodajemy startą skórkę z cytryny. Podgrzewamy  na małym ogniu przez dwie minuty.

3. Dodajemy śmietanę, posiekaną natkę pietruszki i łyżkę soku z cytryny i podgrzewamy kolejne dwie minuty. 



4. Makaron odcedzamy i przekładamy na patelnię. Mieszamy przez minutę, dwie, aż połączy się z sosem. Solimy i pieprzymy do smaku. Posypujemy parmezanem lub graną i gotowe. Smacznego!



Ocena: To chyba jeden z najprostszych przepisów na świecie. A proste i pyszne to najlepsze połączenie. Gdybym nie założyła bloga, to może nigdy nie zmotywowałabym się do odkrywania smaków kuchni włoskiej, tylko gotowała w kółko to samo. A tak powoli poznaję takie perełki jak cytrynowe tagliatelle. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić też Was do wypróbowania tego przepisu. A może ktoś z Was już zna taką wersji pasty?




Jeżeli lubicie kuchnię włoską i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)

czwartek, 10 sierpnia 2017

Leśne wesele

Leśne wesele
Dzisiaj wybrałam dla Was inspiracje na wesele z motywem leśnym. To idealna opcja dla miłośników natury. Odważniejsi mogą zdecydować się na przyjęcie właśnie wśród drzew. Długie drewniane stoły, rozwieszone nad głową lampki, zapach świerków i świergot ptaków. Brzmi super, jednak obawiam się, że w rzeczywistości byłoby to jednak przyjęcie w towarzystwie komarów, kleszczy i pająków. Osobiście postawiłabym więc na sesję ślubną na łonie natury, a samo wesele zorganizowałabym w pięknej drewnianej sali ozdobionej leśnymi motywami. 


Jak stworzyć leśny klimat? Jako dekoracje idealnie sprawdzą się szyszki i drewniane podstawki pod talerze lub szklanki. Stoły możemy ozdobić mchem, lecz lepiej nie zbierać go samodzielnie, bo niektóre gatunki są podobno pod ochroną ;). Do tego bukiet przyozdobionymi liśćmi paproci lub kwiaty polne. A na deser tort z owocami leśnymi i słodkie grzybki. Pamiętacie jeszcze te ciastka? Kiedy byłam mała, były hitem na każdym polskim weselu. :)

SUKNIA

DEKORACJE

KWIATY

TORT
ZAPROSZENIA
UPOMINKI DLA GOŚCI

piątek, 4 sierpnia 2017

Gotowanie po włosku: arbuzowa granita

Gotowanie po włosku: arbuzowa granita
W zeszłym miesiącu wrzuciłam przepis na cytrynową granitę, czyli lodowy deser prosto z Sycylii. Domowa granita zasmakowała mi tak bardzo, że postanowiłam wypróbować też inne smaki. Arbuz to jeden z moich ulubionych owoców i odkąd zaczął się sezon, mam go w lodówce praktycznie codziennie. Wybór był więc dość prosty, chociaż musicie przyznać, że granita o smaku czekolady też brzmi kusząco...


Składniki:

- 400 gramów miąższu z arbuza
- 100 gramów wody
- 100 gramów cukru

1. W garnku gotujemy wodę z cukrem. Gdy cukier całkowicie się rozpuści, zdejmujemy garnek z ognia. Odstawiamy syrop do ostygnięcia

2. Miąższ z arbuza oczyszczamy z pestek i blendujemy. 



3. Pulpę z arbuza przecedzamy przez sitko i mocno dociskamy - tak żeby zostały na nim błonki, nie tracąc przy tym miąższu. 



4. Mieszamy syrop z sokiem z arbuza, przelewamy do plastikowego pojemnika i wstawiamy do zamrażarki. 



5. Po upływie 30-60 minut wyjmujemy pojemnik z zamrażarki i za pomocą trzepaczki lub widelca dokładnie mieszamy masę. Mrozimy ponownie.



6. Czynność powtarzamy kilkukrotnie. W zależności od mocy zamrażarki mieszamy masę co pół godziny - godzinę. Moja granita była gotowa po 4-5 godzinach. Jeśli nie zjemy granity pierwszego dnia, należy wyjąć ją z zamrażarki na około 15-20 minut przed podaniem lub zmiksować w blenderze kielichowym. Smacznego!




Ocena: Każdy, kto lubi arbuza, bez wątpienia pokocha też ten lodowy deser. Jest bardzo, bardzo słodki, jeśli więc chcecie przełamać nieco smak, wystarczy dodać sok z ćwiartki-połówki cytryny. W upalne dni sprawdza się idealnie, a do tego jest banalnie prosty w przygotowaniu. Mówiłam Wam już jak bardzo kocham włoską kuchnię za jej prostotę :)?



Jeżeli lubicie kuchnię włoską i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)
Copyright © 2016 Quembec - lifestyle po włosku , Blogger