piątek, 29 września 2017

Jesienne wesele - inspiracje

Jesienne wesele - inspiracje
Wiem, że nie wszyscy lubią jesień, jednak bez wątpienia ta pora roku ma swój urok. Większość par decyduje się na ślub wiosną i latem, ja jednak należę do osób, które bardziej przekonują chłodniejsze miesiące. Bo oczywiście wesele w plenerze to piękna rzecz, jednak i tak nigdy bym się na nie nie zdecydowała. Zamiast cieszyć się zbliżającym ślubem, przeżywałabym, czy aby na pewno nie będzie padał deszcz. Nasza polska złota jesień jest cudowna, zwłaszcza kiedy świeci słońce, jednak nawet w pochmurne dni można stworzyć magiczny klimat. Wyobraźcie sobie, że za oknem hula wiatr, a Wy mówicie sobie "tak" w pięknej sali pełnej lampek i świeczek. W tle romantyczna muzyka, na stole czeka już grzane wino, a w okół Was najbliższa rodzina i przyjaciele. Nie brzmi tak źle, prawda? Zapraszam do obejrzenia pinterestowych inspiracji. 


SUKNIA I DODATKI
DEKORACJE
KWIATY
TORT
ZAPROSZENIA
UPOMINKI DLA GOŚCI


poniedziałek, 25 września 2017

Pan d'arancio, czyli ciasto pomarańczowe prosto z Sycylii

Pan d'arancio, czyli ciasto pomarańczowe prosto z Sycylii
Kiedy w powietrzu unosi się zapach świeżo wypieczonego ciasta, dom od razu staje się przytulny, a jesienne wieczory już nie są takie szare. Ostatnio staram się ograniczać cukier i klasyczne wypieki próbuję zastępować zdrowymi zamiennikami. Raz na jakiś czas można jednak zgrzeszyć. A pyszne ciasto pomarańczowe zdecydowanie jest warte grzechu. Zapraszam Was po przepis na pan d'arancio, aromatyczne ciasto prosto z Sycylii. 



Składniki:

- 1 pomarańcza
- 300 gramów mąki (użyłam mąki 00)
- 300 gramów cukru
- 3 jajka
- 100 ml mleka
- 100 ml oleju
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

1. Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni.

2. Pomarańczę dokładnie myjemy, kroimy na kawałki (razem ze skórką) i blendujemy. Polecam blender kielichowy albo robot kuchenny.

3. Dodajemy olej, mleko i jajka i ponownie blendujemy.

4. W oddzielnej misce mieszamy mąkę, cukier i proszek do pieczenia. Suche składniki dodajemy do płynnej masy i miksujemy. 

5. Masę przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia blaszki (moja ma średnicę 26 cm). 

6. Pieczemy około 50 minut. Gotowe!



Ocena: Dla miłośników pomarańczy pozycja obowiązkowa. Zapach jaki unosi się w domu podczas pieczenia tego ciasta to prawdziwa bajka! Dzięki wykorzystaniu całej pomarańczy ciasto jest bardzo aromatyczne. W środku jest wilgotne, więc idealnie sprawdza się na śniadanie kolejnego dnia. Do tego przygotowuje się je dosłownie w kilka minut i nie potrzeba żadnych wymyślnych składników. Jedyny minus to duża ilość cukru, jednak nie musimy od razu zjadać całej blaszki. :)





Przepis pochodzi ze strony Giallozafferano.

Jeżeli lubicie kuchnię włoską i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)

piątek, 22 września 2017

Karteczki na instagrama z włoskimi napisami

Karteczki na instagrama z włoskimi napisami
Dzisiaj nieco inny post, bo skierowany do miłośników Instagrama. Jeśli Wam też sprawia frajdę fotografowanie urywków ze swojego życia i lubicie robić zdjęcia w stylu flat lay, to zapraszam do pobrania instagramowych karteczek. Jak przystało na blog o tematyce włoskiej, napisy są oczywiście po... włosku :)


Nie oszukujmy się, mistrzem grafiki to ja nie jestem, ale odkąd odkryłam aplikację Canva, to uwielbiam się nią bawić. Bo przecież nie tylko z samych specjalistów składa się ten świat :).

Do wyboru są dwa zestawy - same napisy i napisy z ikonami:

Buongiorno - dzień dobry
Ciao - cześć
Buon appetito - smacznego
Buonanotte - dobranoc
Buona giornata - miłego dnia
Autunno - jesień





Do pobrania tutaj:

WERSJA CZARNO-BIAŁA
A jeśli nadal nie wiecie, co ja znowu wymyśliłam i o co w ogóle chodzi z tymi karteczkami, to zapraszam do obejrzenia zdjęć. ;)





P.S. Jeśli spodobały Wam się karteczki, będę bardzo wdzięczna za otagowanie mnie na instagramie - @lifestylepowlosku :) 

wtorek, 19 września 2017

Risotto alla zucca, czyli dyniowe risotto

Risotto alla zucca, czyli dyniowe risotto
Jesień zbliża się wielkimi krokami, czas więc powitać ją z otwartymi ramionami. Wiem, że wiele osób nie lubi tej pory roku, dla mnie to jednak czas magiczny. Żegnam się wtedy z włoskimi upałami i mogę nareszcie wyciągnąć z szafy swetry, uzupełnić swoją kolekcję herbat i cieszyć się długimi wieczorami z książką w ręku. Wracam też wtedy do gotowania. Kiedy za oknem robi się szaro, włączam swoją ulubioną muzykę, zapalam świeczki i zabieram się za pichcenie. I gdy tylko w powietrzu czuć zapach świeżo wypieczonego ciasta i słychać bulgotanie zupy w garnku, to człowiekowi robi się tak jakoś cieplej na sercu. 


Jednym z darów jesieni są oczywiście dynie. Już same w sobie są piękne i od września ozdabiają moje mieszkanie, jednak prawdziwe cuda można z nich wyczarować w kuchni. Zapraszam po kolejny przepis z serii gotowanie po włosku. 



Składniki na 2-3 porcje:

- 300 gramów dyni
- pół cebuli
- 750 ml bulionu
- 160 gramów ryżu arborio
- 30 gramów białego wina
- 10 gramów oliwy
- 20 gramów parmezanu
- 25 gramów masła
- sól, pieprz

1. Dynię obieramy i kroimy w kostkę. 

2. Posiekaną cebulkę smażymy na oliwie na małym ogniu. Kiedy zrobi się już miękka i szklista, dodajemy dynię.

3. Smażymy kilka minut, po czym dodajemy łyżkę, dwie bulionu. Gotujemy dynię około 10-15 minut. 

4. W międzyczasie rozgrzewamy patelnię i przez 2-3 minuty prażymy ryż. Dodajemy wino i szybko mieszamy, pilnując, żeby ryż nie przywarł do patelni. Gdy wino odparuje, zdejmujemy patelnię z ognia.

5. Kiedy dynia jest już w miarę miękka, dodajemy do niej ryż. Mieszamy kilka minut, po czym zaczynamy dodawać stopniowo bulion. Kiedy ryż wchłonie płyn, dodajemy kolejne łyżki i tak aż do momentu, gdy ryż będzie miękki.

6. Zdejmujemy risotto z ognia i dodajemy masło i parmezan (Jeśli akurat jesteście na diecie, to można ten krok pominąć, ale wtedy risotto nie będzie już tak kremowe). Solimy i pieprzymy do smaku i gotowe. Smacznego!




Ocena: Macie swoje ulubione dania, w których zakochaliście się już od pierwszego kęsa? Dla mnie to właśnie dyniowe risotto. Dzięki dodatkowi dyni potrawa ta jest bardzo sycąca i rozgrzeje każdego w szare, jesienne dni. Jeśli lubicie imbir, śmiało możecie go dodać, bo sprawdzi się w tym daniu idealnie. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.


Jeżeli lubicie kuchnię włoską i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)

czwartek, 14 września 2017

Stadion San Siro i mecz Interu

Stadion San Siro i mecz Interu
Dobrze, przyznaję, taki ze mnie kibic, jak z koziej... no sami wiecie. Mecze nudzą mnie niemiłosiernie i ciągle trzeba mi tłumaczyć, co to jest spalony. Jeśli jednak Twój Ukochany wygrywa bilety na mecz Interu, w dodatku w strefie vip (czytaj: z darmowym jedzeniem ;)), to grzechem byłoby nie iść. Zwłaszcza, że w ciągu 4 lat w Mediolanie nie miałam okazji zobaczyć stadionu San Siro. I wiecie co? Było całkiem fajnie.


Mecz na który się wybraliśmy, to rozgrywki klasy A: Inter Mediolan-Spal. Sam stadion Giuseppe Meazza, nazywany też San Siro, jest jednym z największych na świecie. Podczas niedzielnego meczu było prawie 60 tysięcy kibiców i nie ukrywam, że napawało mnie to lekkim przerażeniem. A mecz nie był tak nudny, jak się tego obawiałam. Inter strzelił dwa gole, więc coś się działo :). Tak, wiem, wiem, jeśli jesteście prawdziwymi kibicami, to pewnie łapiecie się teraz za głowę ;). Nie będę więc już nic więcej pisać, tylko zapraszam Was do obejrzenia zdjęć.
















wtorek, 12 września 2017

Gotowanie po włosku: gnocchi di patate

Gotowanie po włosku: gnocchi di patate
Gnocchi di patate [czytaj niokki di patate] to włoskie kluski z ziemniaków i pszennej mąki. Jeśli mam być szczera, to nie wiem, czy poza kształtem różnią się czymś od naszych polskich kopytek. :) Może rodzajem mąki? We Włoszech ta najbardziej popularna to bardzo drobno zmielona mąka 00. Bez wątpienia jednak różnią się sposobem podania. O ile kopytka w Polsce podawane są najczęściej z sosem grzybowym bądź jako dodatek do głównego dania, to we Włoszech gnocchi serwuje się jako pierwsze danie - na przykład z pesto lub z sosem pomidorowym. 


Składniki:

- 1 kg ziemniaków (lepiej sprawdzą się te starsze)
- 300 gramów mąki pszennej (użyłam mąki 00)
- 1 jajko
- łyżeczka soli

1. Ziemniaki dokładnie myjemy i gotujemy w mundurkach. Kiedy są już miękkie, odcedzamy i obieramy.



2. Jeszcze ciepłe ziemniaki przeciskamy przez praskę na wysypaną na stolnicy mąkę. Ziemniaki mieszamy z mąką, po czym dodajemy jajko i sól. Łączymy wszystkie składniki, staramy się jednak nie wyrabiać ciasta, inaczej gnocchi będą twarde.




3. Stolnicę podsypujemy mąką. Odcinamy kawałki ciasta i rolujemy jak na pierogi leniwe. Następnie kroimy w mniej więcej 2 cm kawałki. Zagłębienia w kluskach możemy robić za pomocą specjalnej deseczki, jeśli jednak jej nie mamy, wystarczy widelec. W Internecie znalazłam kilka sposobów np. rolowanie klusek na wklęsłej lub wypukłej części widelca. Ja natomiast rolowałam je lekko w ręku, po czym odciskałam ślady widelcem. Próby rolowania na widelcu skończyły się niepowodzeniem. :)




4. Gnocchi gotujemy w osolonej wodzie i gdy tylko wypłyną na wierzch, wyjmujemy je łyżką cedzakową. Jeśli chcemy je zamrozić, podsypujemy tacę mąką, układamy na niej surowe kluski i wkładamy do zamrażarki. Dopiero gdy są już zamrożone, przekładamy je do torebki.



Ocena: Praktycznie wszystkie przepisy z serii "Gotowanie po włosku" wypróbowuję po raz pierwszy. Chcę w ten sposób poznać jak najlepiej kuchnię włoską. Tak też było z gnocchi, chociaż te gotowe kupowałam nie raz. Kluski wyszły miękkie, a przygotowanie wcale nie jest trudne. No może poza rolowaniem na widelcu. :) Jak już wspomniałam, można je podawać na przykład z sosem pomidorowym czy pesto. Podobno bardzo dobre są też odsmażane na patelni z masłem i szałwią. Niedługo będę natomiast testować zapiekane gnocchi alla sorrentina. 



Jeżeli lubicie kuchnię włoską i chcecie być na bieżąco z moimi wpisami, zapraszam do polubienia strony na facebooku: Quembec - lifestyle po włosku :)

piątek, 8 września 2017

Kocham Cię, Polsko

Kocham Cię, Polsko
Kiedy cała rozanielona mówiłam znajomym, że w tym roku zamiast na Sycylię, jedziemy na wakacje do Polski, niektórzy patrzyli na mnie, jakbym postradała zmysły. Na wsi będziecie siedzieć, zamiast wylegiwać się na sycylijskich plażach i jeszcze się z tego cieszysz? A no cieszę się, a raczej cieszyłam, bo wakacje niestety już minęły, ale za to były c u d o w n e. Bo prawda jest taka, że bardziej niż gdzie, liczy się z kim. A sierpień minął nam w gronie rodziny i znajomych, czyli w absolutnie najlepszym towarzystwie. Wróciliśmy wypoczęci i z nowymi planami, bo nawet mój Ukochany jest coraz bardziej przekonany, że życie w Polsce byłoby całkiem fajne. Nie zrozumcie mnie źle, kocham Włochy i uwielbiam tu być, jednak coraz częściej myślę, że najlepiej żyłoby nam się blisko rodziny i w kraju, w którym miałabym mniej trudności ze znalezieniem pracy. Bo chociaż we Włoszech idealnie czuję się w roli pani domu, to w Polsce aż rozpiera mnie energia, żeby próbować czegoś nowego. W dodatku Polska jest taka piękna! Zapraszam do obejrzenia wakacyjnych kadrów.





































Copyright © 2016 Quembec - lifestyle po włosku , Blogger