sobota, 13 października 2018

Varese

Kiedy są u mnie goście, zdecydowanie łatwiej jest mi zmobilizować się do zwiedzania okolicznych miasteczek. Teoretycznie mogłabym podróżować też sama, ale kiedy mam do wyboru wycieczkę albo weekend w domu z narzeczonym, psiakiem i dobrą książką, to, jak na prawdziwą domatorkę przystało, zawsze wygrywa u mnie opcja numer dwa. Chociaż tyle się ostatnio mówi o wychodzeniu ze strefy komfortu, że chyba w noworocznych planach muszę zawrzeć też trochę samotnych eskapad :) Teraz jednak czekają mnie prawie dwa tygodnie zwiedzania w towarzystwie mojej rodzinki, a pierwszym punktem naszych podróży było Varese. To niesamowite, że mieszkając w Lombardii wystarczy godzina, żeby znaleźć się w nowym, przepięknym miasteczku i zdaje się, że lista takich miejsc nigdy nie ma końca. 

Quando ricevo ospiti, mi è molto più facile smuovermi per andare a visitare città vicine. In teoria potrei anche viaggiare da sola, però, quando devo scegliere tra una gita e un weekend a casa con il mio futuro maritino, cagnolino e un buon libro, scelgo sempre la seconda opzione. Ma, visto che ultimamente si parla tanto di uscire dalla propria comfort zone, nei miei “buoni propositi per l'anno nuovo” devo includere anche qualche gitarella in solitaria.  Adesso però mi aspettano due settimane in cui visiterò l’Italia in compagnia della mia famiglia e come prima tappa abbiamo scelto Varese. È incredibile che, abitando in Lombardia, basti un’ora per trovarsi in una nuova bellissima città e sembra che la lista di questi posti non finisca mai!


Z Mediolanu do Varese można dojechać między innymi pociągiem. My wsiedliśmy na stacji  Milano Porta Garibaldi, bilet kosztował 6,10€, a podróż trwała około 50 minut. Standardowo już pojechaliśmy bez przygotowania, więc zobaczyliśmy jedynie ułamek tego, co Varese ma do zaoferowania, ale i tak miasto to zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Ja wiem, że podróżując w ten sposób można ominąć wiele świetnych miejsc, ale zdecydowanie bardziej przemawia do mnie błąkanie się po miasteczku, niż chodzenie z mapą i odhaczanie kolejnych punktów na liście. No i mam to szczęście, że zawsze mogę tam wrócić i zobaczyć to, co poprzednim razem przegapiłam.

Da Milano a Varese si può andare in treno. Noi siamo partiti da Milano Porta Garibaldi, un biglietto costa 6,1€ e il viaggio dura circa 50 minuti. Come al solito siamo andati senza prepararci e di conseguenza abbiamo visto solo una piccola parte di ciò che Varese può offrire. In ogni caso, la città mi ha fatto una grande impressione positiva. Lo so che viaggiando in questo modo si possono perdere un sacco di posti bellissimi, però, vagare per la città mi piace molto di più che camminare con il naso sulla mappa. E sono molto fortunata di poter tornare quando voglio e vedere posti che prima mi sono sfuggiti.

Zaraz po wyjściu z pociągu trafiliśmy na torrefazione, czyli palarnię kawy, więc grzechem byłoby nie wejść i nie skusić się na filiżankę espresso.

Usciti dal treno abbiamo subito trovato una torrefazione - sarebbe un peccato non entrare a bere un caffè.



Kawa wypita, można więc ruszyć na spacer po centrum. Jak Ci Włosi to robią, że wszystko jest u nich takie klimatyczne?! Brukowane uliczki, stoisko z pieczonymi kasztanami, zwykły kiosk czy dwóch starszych eleganckich panów, którzy gestykulują i nie możesz oderwać od tego wszystkiego wzroku! Mogłabym siedzieć w barze przy jednej z tych uliczek i patrzeć na przechodniów godzinami. 

Bevuto il caffè, siamo andati a fare una passeggiata in centro città. Come fate voi Italiani che tutto nel vostro paese è cosi magico? Strade acciottolate, bancarelle con caldarroste, una piccola edicola con due signori eleganti che gesticolano e semplicemente non puoi fare altro che guardare! Potrei stare ore in un bar in strada e fissare la gente che passa.  










Prawdziwą perełką Varese są Palazzo i Giardini Estensi. Niepozorne wejście, a później nagle jedno wielkie WOW. Zdjęcia nie oddają nawet w połowie tego, jak piękny jest ten park. Środek października, a poczułam się tam tak, jakbym przeniosła się w sam środek wiosny. Słońce, intensywna zieleń, a do tego świergot ptaków. Coś magicznego!

Il vero tesoro di Varese è il Palazzo Estense con i suoi Giardini. Un’entrata non troppo appariscente e subito dopo un grande WOW! Dalle foto non si può capire neanche la metà di quanto questo parco sia bello. A metà Ottobre mi sentivo nel pieno della primavera - sole, il verde intenso della natura e il canto degli uccellini. Pura magia!








Następnie wybraliśmy się nad jezioro - Lago di Varese. Z centrum do najbliższego brzegu jest jakieś 4-5 km i poszliśmy tam na pieszo, ale spokojnie można dojechać miejskim autobusem (bilet kosztuje 1,40€). Co chyba też polecam, bo po drodze zebraliśmy mały ochrzan od robotników za nieprzestrzeganie zakazów i wejście na zamknięty odcinek drogi :D 

La tappa successiva è stata il Lago di Varese. Dal centro di Varese al lago ci sono circa 4-5 km. Noi abbiamo deciso di andare a piedi, però si può utilizzare tranquillamente il trasporto pubblico (un biglietto costa 1,4€). Che forse è una l'opzione migliore visto che sono stata rimproverata da alcuni lavoratori per non rispettare il divieto d'accesso in una strada chiusa :D




Trafiła nam się świetna pogoda, więc popołudnie spędziliśmy relaksując się na trawie w towarzystwie łabędzi i kaczek :)

Il tempo è stato ideale tanto che abbiamo deciso di passare il pomeriggio a rilassarci sull’erba in compagna di cigni e papere :)







Do Varese wróciliśmy miejskim autobusem, a następnie poszliśmy do centrum napić się wina i Spritz'a. No i oczywiście pogapić się na mieszkańców :)

Come ultima tappa, abbiamo preso un pullman per tornare in centro e fare l’aperitivo - calice di vino, Spritz e, ovviamente, fissare gli abitanti :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Quembec - lifestyle po włosku , Blogger