wtorek, 27 sierpnia 2019

Moja droga Sycylio...za co Cię lubię, a za co nie

Ach Sycylio, piękna moja Sycylio...

Za każdym razem, gdy Cię odwiedzam, odczuwam całą gamę emocji.



Przede wszystkim zachwyt, no bo jak nie zachwycać się tym pięknym lazurowym morzem, górami, klimatycznymi miasteczkami, zabytkami, zachodami słońca, pysznym makaronem, kawą, śpiewem cykad, kolorowymi vespami.









Błogość, kiedy wyleguję się w basenie w towarzystwie męża i Daisy.



Euforię, kiedy zjem ciepłe cornetto z kremem pistacjowym, cassatellę, iris czy cannolo, które składają się głównie z cukru, ale smakują jak niebo.



Apatię, kiedy godzinę po zjedzeniu cannolo, cassatelli czy cornetto spada mi cukier i nie mam siły ruszyć palcem.

Smutek, kiedy widzę masę bezdomnych psów na ulicach.

Konsternację, kiedy proszę w barze o coś bez mięsa i proponują mi szynkę.

Zirytowanie, kiedy umawiam się na odbiór okularów za pół godziny, a czekam półtorej. 

Złość, kiedy widzę, jak bardzo mieszkańcy nie dbają o twe piękno, jak śmiecą, nie szanują zabytków, produkują tony plastiku.

I wreszcie wkurw@#$$^, kiedy przechodzę przez pasy, a jakiś zakuty łeb przyspiesza, żeby jeszcze mnie wyminąć. Kiedy twoi mieszkańcy jeżdżą jak wariaci, nie wrzucają kierunku, trąbią stojąc w korku i jeszcze machają przy tym rękami jak opętani. 

Moja droga Sycylio. Ciężka to miłość, ale jednak miłość. Do zobaczenia w grudniu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Quembec - lifestyle po włosku , Blogger