wtorek, 15 października 2019

Moje kroki do less waste, czyli co dobrego możemy zrobić dla środowiska

Moje kroki do less waste, czyli co dobrego możemy zrobić dla środowiska
W języku włoskim używa się określenia beata ignoranza, czyli niewiedza jest błogosławieństwem. Im więcej czytam o zanieczyszczeniu środowiska, tym bardziej jestem przerażona. Wielka Pacyficzna Plama Śmieci, pisklęta karmione przez matki plastikiem mylonym z pożywieniem, zwierzęta dławiące się słomkami, żółwie owinięte w plastikowe torby. Ostatnio natknęłam się na informację, że człowiek spożywa średnio 5 gramów plastiku tygodniowo, co odpowiada zjedzeniu raz na tydzień karty kredytowej! Zresztą wystarczy spojrzeć na nasze kosze na śmieci, żeby zrozumieć jak ogromne ilości plastiku produkujemy. Dodajmy przemysł odzieżowy, transport, ogrzewanie mieszkań i tak dalej i tak dalej... Czytając o tym wszystkim można albo popaść w depresję, albo zacząć zmieniać swoje nawyki (albo dalej mieć to w dupie, jednak liczę na to, że Was to nie dotyczy, a i pierwszej opcji nikomu nie życzę). Nawet nasze najmniejsze kroki w stronę ograniczania śmieci mają ogromne znaczenie, bo zmieniając własne nawyki, możemy być prawie pewni, że zmieni je przynajmniej kilka osób w naszym otoczeniu. Przykład? Kiedy poprosiłam mamę, żeby uszyła mi woreczki do warzyw i owoców ze starej firanki, przy okazji uszyła też sobie, a zaraz odezwała się do niej z prośbą moja bratowa i babcia (sorry mamo :D)). Zakładając, że używamy np. 5 torebek plastikowych na warzywa tygodniowo, mamy ponad 250 torebek rocznie. Pomnóżcie to przez mamę, babcię i bratową i już jest ponad 1000 plastikowych torebek mniej!


A co ja robię, żeby ograniczyć produkcję śmieci i marnowanie zasobów środowiska?

1. Woda z kranu do picia - naszym (moim i męża) pierwszym i chyba najważniejszym krokiem do less waste była rezygnacja z wody w butelkach. We dwójkę pijemy koło 4 litrów wody dziennie, czasem nawet więcej, a to oznacza prawie 1000! butelek przez rok! Wodę gazowaną nalewamy do własnych szklanych butelek z miejskiego automatu (w dodatku zupełnie za darmo).


2. Własna torba na zakupy - zawsze zabieram ze sobą na zakupy torby materiałowe albo plecak.

3. Woreczki materiałowe na warzywa i owoce - torebki biodegradowalne wcale nie są dobre dla środowiska.


4. Produkty na wagę - prawie wszystkie produkty udaje mi się ostatnio dostać luzem na wagę do własnego pojemnika lub woreczka. Sery, orzechy, makarony, kasze, ciecierzyca, soja, fasola. Niedaleko domu mam też gospodarstwo rolne, w którym można nalać z mlekomatu mleko prosto od krowy do własnej butelki (chociaż ostatnio piję je dość rzadko, staram się raczej sięgać po mleko roślinne).

EDIT: Niestety zrezygnowałam z kupowania na wagę np. nasion i orzechów, bo już kilka razy przyniosłam z nimi do domu...larwy moli.



5. Produkty w szkle/papierze - jeśli nie mogę znaleźć czegoś na wagę lub produkt ten jest absurdalnie drogi, wybieram szklane bądź papierowe opakowania - mąka, passata pomidorowa, płatki owsiane (luzem we Włoszech udało mi się je znaleźć jedynie w jednym sklepie i kosztują 6 euro za kilo). Czasem kupuję też w supermarkecie mleko w szklanej butelce.


6. Nie kupuję więcej jedzenia, niż jesteśmy w stanie zjeść w ciągu kilku dni (poza suchymi produktami), a tym samym staram się nie wyrzucać jedzenia - kiedyś wybierając się na targ kupowałam kilka kilogramów warzyw i owoców, które często po kilku dniach się psuły i musiałam je wyrzucić. Oczywiście czasem nadal zdarza mi się wyrzucić jakiś produkt, który np. spleśniał, jednak są to minimalne ilości.

7. Jem sezonowo i lokalnie -  poza kilkoma wyjątkami, jak na przykład banany i cytryny, kupuję warzywa i owoce sezonowe i pochodzące z Włoch. Są nie tylko smaczniejsze i dużo tańsze, ale przede wszystkim nie muszą być transportowane z innych państw.

8. Zamiast kupować, przygotowuję w domu - produkty takie jak masło orzechowe, mleko roślinne, hummus, pieczywo, dżemy, pasty roślinne, a ostatnio nawet tofu, przygotowuję w domu z kupowanych luzem produktów. Mleko owsiane jest banalnie proste w przygotowaniu i tanie jak barszcz! 


9. Wykorzystuję "resztki" - po wyciśnięciu cytryn, usuwam z nich skórki i odkładam do domowej roboty środków czystości. To, co zostanie mi z produkcji mleka roślinnego, wykorzystuję np. do ciasteczek czy owsianki. Fusy z kawy w połączeniu z odrobiną oliwy, to peeling do ciała. Można też nimi nawozić kwiaty. Z resztek po mleku sojowym mam masę wege kotletów, których produkcja kosztuje grosze.


10. Nie jem mięsa i ryb - tę decyzję podjęłam już kilka dobrych lat temu ze względu na zwierzaki, które kocham, jednak niejedzenie mięsa jest naprawdę dobre dla środowiska! Jeśli nie wyobrażacie sobie życia bez mięsa, to może spróbujcie je nieco ograniczyć? Wyjdzie to na zdrowie zarówno Wam, jak i planecie :)

11. Eko myjka z juty do mycia naczyń - zamiast gąbek, używam mojej udzierganej własnoręcznie myjki, którą mam już od kilku dobrych miesięcy i nadal jest w idealnym stanie.


12. Domowe środki czystości - na swoim koncie mam np. spray do kurzu, tłustych powierzchni, dezynfekcji materaca, proszek do zmywarki czy odświeżacz do powietrza z olejków eterycznych. Do prania używam startego i rozpuszczonego w wodzie mydła marsylskiego, do płukania octu z olejkami. Kiedy wykończę chemię, która zalega mi jeszcze w szafkach, zrezygnuję całkowicie z kupowanych środków czystości.


13. Szampon i mydło w kostce - zamiast żeli i szamponów w plastikowych butelkach, używamy od niedawna szamponu i mydła w kostce. Mydło przechowuję w jutowej osłonce, z której podczas mycia nie trzeba go wyjmować.


14. Kubeczek menstruacyjny - od ponad roku korzystam z kubeczka menstruacyjnego i uważam, że jest to wynalazek stulecia!

15. Materiałowe płatki do demakijażu - płatków do demakijażu nie używałam praktycznie nigdy, po prostu myję twarz wodą z żelem (po jego wykończeniu przestawiam się na mydło do demakijażu). W razie potrzeby mam jednak duży materiałowy płatek do demakijażu, z którego czasem korzystam, po czym od razu zapieram ręcznie mydłem. 


16. Zimna woda spod prysznica do podlewania kwiatów - zanim zacznie lecieć ciepła woda pod prysznicem, zlewam zimną do miski, odstawiam i wykorzystuję ją później do podlewania kwiatów (a mam ich całkiem pokaźną kolekcję).


17. Biodegradowalne woreczki ze skrobi kukurydzianej na psie kupy - nadal nie jest to idealne rozwiązanie, ale na pewno lepsze niż zwykłe plastikowe torebki.


18. Przestałam kupować ubrania z sieciówek - już od dawna większość zakupów odzieżowych robiłam w second handach, jednak zdarzały mi się okazjonalne wypady do Primarku. Obiecałam sobie, że z sieciówek rezygnuję całkowicie, a ubrania będę kupować już tylko w lumpeksach, bądź w sklepach z odzieżą wyprodukowaną w sposób etyczny i z naturalnych, dobrych dla środowiska materiałów. Podobno przemysł odzieżowy jest jednym z najbardziej szkodliwych dla środowiska!


19. Ograniczyłam kupowanie książek i czasopismkocham czytać i do niedawna nie wyobrażałam sobie, że mogłabym nie kupować książek (uwielbiałam wycieczki do Biedronki podczas pobytu w Polsce i szperanie w koszach z książkami, a na Amazonie co i rusz do koszyka wpadała jakaś książka, którą koniecznie muszę przeczytać i to koniecznie już w tej chwili). Teraz wprowadziłam sobie ograniczenie – w wersji papierowej mogę kupować jedynie kolejne tomy Jeżycjady, którą kolekcjonuję od roku (najlepiej z drugiej ręki) i ewentualnie inne książki, do których lubię wracać. A co z resztą? Mam nielimitowany abonament na ebooki i audiobooki i korzystam z włoskiej biblioteki. Zamówiłam też prenumeratę online mojego ukochanego czasopisma Weranda Country  i zamiast 15 zł za numer, płacę 6,5zł.


20. Rowerem po mieście - nie mam prawa jazdy (i chwilowo nie kusi mnie, żeby je zrobić), także już wcześniej nie jeździłam po mieście samochodem, jednak zamiast komunikacji miejskiej, przerzuciłam się na mojego składaka Strzałę. Za to mój mąż od przyszłego tygodnia samochód zamienia na komunikację miejską.


21. Naprawiam, przerabiam, wykorzystuję ponownie - do lampy z porwaną obudową zrobiłam abażur ze sznurka, słoik po ogórkach przerobiłam na świecznik, utkałam makatkę z kupionych kiedyś w lumpeksie włóczek, butelki po passacie wykorzystuję do przechowywania suchych produktów, skrawki po rękodziele odkładam, żeby móc je później wykorzystać np. do wypchania szydełkowych miśków.


Podsumowując: zdaję sobie sprawę, że nie we wszystkich miejscowościach można znaleźć produkty na wagę i nie każdy ma czas, żeby móc samodzielnie przygotowywać wszystko w domu, ale najważniejsze to zrobić jakikolwiek krok. Już sama rezygnacja z wody w plastikowych butelkach (jeśli wasza nie nadaje się do picia, zawsze możecie użyć filtru) to ogromny postęp! Zróbmy coś dobrego na naszej planety! 
Copyright © 2016 Quembec - lifestyle po włosku , Blogger